Firma rodzinna. Opowieści polskich przedsiębiorców

Drugi tom historii firm rodzinnych opowiadanych przez beneficjentów projektów FR1 i FR2. Premiera książki miała miejsce 9 grudnia 2015 roku podczas konferencji PARP, podsumowującej projekt Firmy Rodzinne 2.

Paneliści konferencji

9 grudnia br. odbyła się konferencja zamykająca projekt „Firmy rodzinne 2”. Otwierający konferencję, Bożena Lublińska-Kasprzak, prezes PARP, i prof. Andrzej J. Blikle, prezes IFR, podkreślili, że wielkim osiągnięciem obu projektów było zbudowanie środowiska firm rodzinnych – sieci wzajemnie wspierających się i współpracujących ze sobą firm.

Miłość, recepta, marka

Hasło „Firma rodzinna to marka” od roku zdobi materiały promocyjne projektu FR2. Jest także głównym hasłem naszej kampanii społecznej, której zadaniem jest zwrócenie uwagi opinii publicznej na to, że firmy rodzinne są oddzielnym bytem ekonomicznym, trzonem polskiej gospodarki. Że mają cechy, dzięki którym łatwiej im przetrwać we współczesnym świecie.

 

Miłość, Awangarda biznesu, Recepta na zmienną rzeczywistość, Kreatywność, Afirmacja przedsiębiorczości. W skrócie – MARKA. Oczywiście słyszałam komentarze, że i hasło, i jego rozwinięcie są naciągane, bo nie każda firma rodzinna jest marką i na pewno nie każda jest pełną miłości kreatywną awangardą biznesu.

Małgorzata Zawadka i Karina Knyż-Grzywa
 

VI Zjazd Firm Rodzinnych, Wrocław 2013.
Od lewej: Małgorzata Zawadka (koordynator kampanii społecznej i mediów w projekcie FR2)
i Karina Knyż-Grzywa (koordynator ds. organizacji szkoleń FR2).

Oczywiście, że nie każda. Ale, jak to z hasłami bywa, chodzi o dążenie do ideału. I ani hasło, ani jego rozwinięcie, nie są wyssane z palca. Objawiły się same, gdy wraz z Ulą Hoffmann, współautorką książki „Moja historia, moja firma. Portrety polskich przedsiębiorców rodzinnych”, wsłuchiwałyśmy się w opowieści uczestników naszego pierwszego projektu. Każda z zawartych w książce historii jest nie tylko opisem losów danej firmy, ale także obrazem wartości, jakie były dla jej założycieli najważniejsze i cech, dzięki którym przetrwała.

I tak, na przykład, trudno nie myśleć o miłości, gdy czyta się opowieść Sądeckiego Bartnika. Miłość i pasja do pszczelarstwa zetknęła ze sobą jego założycieli, Annę i Janusza Kasztelewiczów, połączyła na dobre i na złe, a w ilu barwach i odcieniach teraz rozkwita w ich królestwie pszczół, to już po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy. Bez miłości Sylwii i Macieja, do siebie i do muzyki, nie byłoby Cafe Marzenie, miłość do synów i synowych wzrusza i podnosi na duchu w historii Bernarda Rożka. Nigdy też nie zapomnę, jak pięknie opowiadał mi o swej miłości do życia założyciel Autokliniki w Rudzie Śląskiej – Jerzy Paja.

Bez kreatywności, ciągłej gotowości do wymyślania nowych rozwiązań, wymuszanych zmieniającą się rzeczywistością, bez odwagi działania awangardowego, czyli na przekór, nie byłoby zaraz po wojnie kremu przeciw piegom, maści cynkowej czy kamienia do czyszczenia tenisówek „Biel Tenis”, produkowanych w małej budce na Zaciszu przez ojca pana Dariusza Makarczyka. A potem, bez determinacji i pomysłowości Dariusza w produkowaniu i eksporcie kolejnych kosmetyków, nie przetrwałaby, zrodzona z pasji medycznej i farmaceutycznej jej założyciela, niezwykła firma Makarczyków.

Historia każdej z firm ukazanych w książce to także, a może ponad wszystko, po prostu afirmacja samej przedsiębiorczości. To opowieści o odpowiedzialności, niezależności, wizjonerstwie. Kolejne przykłady? Zachęcam do przeczytania o tym, jak mierzył się z losem założyciel zajazdu Zagłoba, jak dawali pracę coraz większej liczbie ludzi państwo Małeccy z zakładów odzieżowych Krystian, czy jak sprzedawała kwiaty, płacząc nad ich kruchością i obiecując sobie stworzyć coś niezniszczalnego, współzałożycielka metalowego Gelgu – Lidia Grupińska.

Zachęcam wszystkich rodzinnych przedsiębiorców do szukania tych cech w swoich firmach i do opowiadania o swoich walkach i zwycięstwach, gdzie tylko można. O tym jest nasza kampania. Jej celem jest, by jak najczęściej w środkach masowego przekazu pojawiały się pozytywne przykłady świadczące o wartościach mieszczących się w pojęciu „firma rodzinna”. Hasła naszej kampanii to tylko propozycja. Proponuję zabawę – niech każdy spróbuje zastanowić się, na ile jego własna historia jest rozwinięciem haseł, których pierwsze litery tworzą słowo „marka”. Albo by ułożył swoje hasło z tego, co jest najważniejsze u nich w firmie, co buduje wartość określaną jako „marka”.

O to też chodzi w naszej kampanii – by sprowokować do rozważań, jakie cenne wartości można rozwijać poprzez prowadzenie biznesu rodzinnego i byśmy dzięki tym wspólnym rozważaniom wzajemnie się poznawali, inspirowali, umacniali.

I już zachęcam do przeczytania przygotowywanego w projekcie FR2 drugiego tomu opowieści. Tytuł książki? Oczywiście „Firma rodzinna to marka”.

 

Małgorzata Zawadka
Koordynator kampanii społecznej i mediów w projekcie FR2