Firma rodzinna. Opowieści polskich przedsiębiorców

Drugi tom historii firm rodzinnych opowiadanych przez beneficjentów projektów FR1 i FR2. Premiera książki miała miejsce 9 grudnia 2015 roku podczas konferencji PARP, podsumowującej projekt Firmy Rodzinne 2.

Paneliści konferencji

9 grudnia br. odbyła się konferencja zamykająca projekt „Firmy rodzinne 2”. Otwierający konferencję, Bożena Lublińska-Kasprzak, prezes PARP, i prof. Andrzej J. Blikle, prezes IFR, podkreślili, że wielkim osiągnięciem obu projektów było zbudowanie środowiska firm rodzinnych – sieci wzajemnie wspierających się i współpracujących ze sobą firm.

Przywrócić etos przedsiębiorczości

Firma rodzinna to marka! To hasło kampanii społecznej, realizowanej w ramach projektu Firmy Rodzinne 2.

25 lat temu zmiany systemowe umożliwiły rozwój przedsiębiorczości w Polsce. Jak grzyby po deszczu powstawały firmy, których początkiem był często garaż ich właściciela albo słynne „szczęki”. W dużej części były to firmy, które z czasem, często wielkim wysiłkiem całej rodziny, przekształciły się w dobrze funkcjonujące biznesy. To one stworzyły podwaliny nowej gospodarki.

Kamila i Natalia Nikończuk, prezentują nasz znak sieciowania - drzewko Firma RodzinnaSalon meblowy Arino House. Na znak tego, że ich firma buduje markę firm rodzinnych, córki założyciela firmy: Kamila i Natalia Nikończuk, prezentują nasz znak sieciowania - drzewko Firma Rodzinna

Czy jednak zostało to docenione? Czy możemy mówić, że przywrócony został etos przedsiębiorczości, szacunek dla pozytywistycznej pracy ludzi, którzy „wzięli sprawy w swoje ręce”? Jak przedsiębiorcy są postrzegani przez społeczeństwo, przedstawicieli władzy, media?

Niestety, czasem mam wrażenie że niewiele się zmieniło od czasów PRL-u. Wówczas osoba prowadząca własny biznes określana była jako prywaciarz, badylarz, prywatna inicjatywa. Teraz takich epitetów się nie używa, ale w dalszym ciągu przedsiębiorca to ktoś podejrzany – pewnie nieuczciwie się dorobił (wiadomo, pierwszy milion trzeba ukraść), nie płaci podatków, wykorzystuje pracowników, zatrudnia ich na umowy śmieciowe – czyli mamy do czynienia z osobnikiem, którego trzeba mieć na oku, skontrolować, sprawdzić papiery…

Warto zmienić ten stereotyp – a firmy rodzinne w procesie przywracania szacunku dla pracy przedsiębiorców mogą i powinny odegrać ważną rolę. Dlaczego? Przyjrzyjmy się hasłom naszej kampanii.

Małgorzata Mączyńska w hotelu Narvil

Autorka tego artykułu, Małgorzata Mączyńska (FR2, PARP) na spotkaniu mentoringowym firmy rodzinnej Adamed, w hotelu Narvil

Jesteśmy trzonem gospodarki

W zależności od przyjętej definicji firmy rodzinnej stanowią od 36 do 78% wszystkich firm sektora MMSP. Gdyby w tej statystyce uwzględnić również rodzinne gospodarstwa rolne okazałoby się, że prawie 100% drobnych przedsiębiorców to firmy rodzinne. Teraz jest to dla mnie oczywiste, ale dopiero kilka lat temu, gdy zaczęłam interesować się tą tematyką, odkryłam ze zdumieniem, jak często korzystam z usług firm rodzinnych – tych mikro, jak na przykład sklepik na rogu, osiedlowy gabinet kosmetyczny i tych całkiem sporych, jak supermarkety Piotr i Paweł, klinika Enel-Med, lodziarnia Grycana. Że jeżdżę autobusami rodzinnej firmy Solaris, podziwiam meble Arino House, na dobry obiad wybieram się do jednej z restauracji należącej do rodziny Kręglickich, noszę torebki od Batyckiego, w Tłusty Czwartek to zawsze do Bliklego…

 

Tworzymy miejsca pracy

Firmy rodzinne zapewniają byt nie tylko rodzinie właścicieli – dają pracę ogromnej części społeczeństwa. W zależności od definicji zatrudniają od 20 do ponad 50% ogółu pracujących.

 

Nasze hasła i roll-upy na wrocławskich u-Rodzinach 2013

Nasze hasła i roll-upy na wrocławskich u-Rodzinach 2013.
Od lewej: Ewa Borucka - biuro sieciowania, Magda Kmak - asystentka projektu, Karina Knyż-Grzywa - koordynator ds. szkoleń, Alicja Wejner - biuro kampanii społecznej i mediów projektu

Budujemy na wartościach

Firma rodzinna rzadko kiedy jest zakładana z myślą o szybkim dorobieniu się. Na ogół jest to pomysł na życie, często z myślą o następnym pokoleniu. Żeby jednak firma trwała, trzeba budować na solidnych podstawach – jak rzetelność i uczciwość, oferowanie dobrego, wartego swojej ceny produktu, szacunek dla klienta i dla pracowników. Tak buduje się markę, zdobywa renomę, co pomaga przetrwać na coraz bardziej konkurencyjnym rynku. Jak mówi prof. A. Blikle, właściciel firmy rodzinnej w piątym pokoleniu, „nie wolno nigdy poświęcić wizerunku, renomy firmy dla zysku”.

 

Osadzeni na tym, co cenne w tradycji, patrzymy daleko w przyszłość

W większości firm rodzinnych docenia się dorobek poprzednich pokoleń. Jednak szacunek dla tradycji nie może paraliżować – aby przetrwać, firmy muszą wykorzystywać pojawiające się szanse, być otwarte na nowe możliwości. Połączenie tradycji z nowoczesnością to trudne wyzwanie – zarówno dla nestorów, przywiązanych do sprawdzonych wzorców, jak i dla sukcesorów, którzy chcieliby firmę wprowadzić na nowe tory. To właśnie firmy rodzinne, funkcjonujące od kilku pokoleń, są nośnikami wartości, na których budować mogą kolejne pokolenia – adaptując je do wymagań współczesnego świata.

Firma „Glinkowski” od ponad 50 lat produkuje znane na całym świecie powozy konne. Na zdjęciu od lewej: Henryk Glinkowski, zięć założyciela fi rmy Walentego Kołaka, z synami: Krzysztofem, Damianem i Hubertem

Firma „Glinkowski” od ponad 50 lat produkuje znane na całym świecie powozy konne.
Od lewej: Henryk Glinkowski, zięć założyciela firmy Walentego Kołaka, z synami: Krzysztofem, Damianem i Hubertem

Firmy rodzinne również w inny, mniej wymierny sposób przyczyniają się do rozwoju kraju. Rodzina to miejsce, gdzie wychowuje się dzieci, kształtuje ich postawy. Jeśli dziecko widzi aktywność rodziców, to jest to dla niego wzorzec postępowania. Dziedziczy nie tylko gen przedsiębiorczości, ale od małego nasiąka przekonaniem, że w życiu trzeba działać, że nic nie przychodzi samo. Nie zawsze młody człowiek przejmuje firmę rodziców – często nestor nie jest gotowy wycofać się z czynnego życia zawodowego w momencie, gdy dziecko czuje się przygotowane do samodzielnego prowadzenia biznesu albo syn czy córka mają inne zainteresowania. Młodzi ludzie zaczynają więc pracę na własny rachunek, zakładają swoje firmy, zdobywają doświadczenia. Ale nawet jeśli wybiorą inną przyszłość niż bycie przedsiębiorcą – karierę naukową, artystyczną, działalność społeczną, czy po prostu pracę u kogoś – wyniesiona z domu postawa sprawia, że potrafią bardziej świadomie planować swoją przyszłość. Kształtowanie postaw przedsiębiorczych to ogromny wkład firm rodzinnych w przyszłość kraju, gdyż aktywni, świadomi swoich celów obywatele, to silne społeczeństwo i dobrze rozwijająca się gospodarka.

 

Jak media postrzegają firmy rodzinne

Jeśli więc firmy rodzinne tak wiele znaczą w gospodarce, to dlaczego media poświęcają im tak mało uwagi? Wprawdzie powoli się to zmienia, o firmach rodzinnych zaczyna się mówić, ale wciąż zbyt mało, żeby fakt istnienia tej grupy przedsiębiorców przebił się do powszechnej świadomości.

Żeby lepiej zrozumieć przyczyny tego stanu rzeczy na początku projektu Firmy rodzinne 2 przeprowadzono badanie środowiska dziennikarskiego. Ze względu na niewielką próbę badawczą – kilkunastu przedstawicieli mediów lokalnych i ogólnopolskich z prasy, radia i telewizji, zajmujących się tematyką ekonomiczną – wysnuwanie daleko idących wniosków byłoby nieuzasadnione, niemniej jednak wyniki warte są przemyślenia.

Badanie wykazało, że w świadomości dziennikarzy firma rodzinna nie funkcjonuje jako odrębna kategoria. Proszeni o oszacowanie, jaki procent firm stanowią firmy rodzinne, badani w pierwszym odruchu stwierdzali, że to grupa mało znacząca, nie mająca większego znaczenia dla gospodarki. Skłonieni do głębszego zastanowienia zmieniali jednak zdanie, przyznając, że może to być nawet więcej niż połowa wszystkich firm, gdyż gros firm w Polsce to firmy mikro i małe, a takie właśnie są firmy rodzinne. Jednak fakt rodzinności nie jest, według przedstawicieli mediów, niczym szczególnie istotnym.

Jednocześnie dziennikarze przyznają, że gdy dostają zlecenie na realizację reportażu z tzw. Polski powiatowej, to właśnie firmy rodzinne dostarczają najlepszych przykładów. Przytaczano liczne przykłady, jak np. firmy rodzinnej z Gostynia, największego w Europie producenta bryczek. Jednak fakt, że to właśnie firmy rodzinne są kopalnią tematów, nie skłaniał badanych do refleksji. Jak stwierdza autor raportu z badania, Jerzy Głuszyński z firmy ProPublicum, mamy do czynienia z osobliwą sytuacją – dziennikarze widzą poszczególne drzewa (firmy rodzinne), ale nie chcą widzieć lasu (kategorii firm rodzinnych). Nie widzą więc powodu, dla którego media miałyby się interesować firmami rodzinnymi jako odrębnym bytem.

Agnieszka Kręglicka z bratem Marcinem i mężem Piotrem Petryką  od 25 lat zapraszają do stołu – obecnie prowadzą w Warszawie osiem restauracji oraz firmę cateringową. Na zdjęciu Agnieszka, Marcin (pierwszy od lewej) i Piotr w restauracji Forteca

Agnieszka Kręglicka z bratem Marcinem i mężem Piotrem Petryką od 25 lat zapraszają do stołu – obecnie prowadzą w Warszawie osiem restauracji oraz firmę cateringową.
Na zdjęciu Agnieszka, Marcin (pierwszy od lewej) i Piotr w restauracji Forteca

A jakie są, zdaniem przedstawicieli mediów, firmy rodzinne? Zdaniem badanych, większość firm powstaje właśnie jako firmy rodzinne – to naturalny etap rozwoju firmy. Niektórym z nich udaje się osiągnąć sukces i rozwinąć działalność, większość natomiast pozostaje na niskim etapie rozwoju. W takim rozumieniu firmy rodzinne to albo początkowe stadium istnienia albo konsekwencja braku biznesowego sukcesu firmy, która nie potrafiła „odbić się od swojej rodzinności”. Firma rodzinna więc to firma zachowawcza, mało nowoczesna, niechętna do zmian, nieinnowacyjna, działająca na lokalnym rynku, stosująca proste formy zarządzania. Te natomiast, którym uda się odnieść sukces, przyjmują sposób działania korporacji i tracą swój rodzinny charakter.

 

Jak walczyć ze stereotypem

Opisany powyżej stereotyp, funkcjonujący w świadomości dziennikarzy, jest krzywdzący zarówno dla małych, jak i dla dużych firm, które wraz z rozwojem wcale nie muszą tracić wartości, charakterystycznych dla firm rodzinnych. Jak jednak z nim walczyć?

„Sprzedać” mediom tematykę firm rodzinnych nie jest łatwo – jak bowiem atrakcyjnie pokazać rozwój firmy, osiągnięty codzienną, rzetelną pracą? Łatwiej zainteresować czytelnika skandalem, aferą korupcyjną, ludzką tragedią. Można się na to zżymać, ale współczesne media żywią się takimi właśnie informacjami – i to pewnie się nie zmieni. Jednak, wsłuchując się w oczekiwania dziennikarzy, można sprawić, że będą oni chętniej i częściej sięgali po tematykę firm rodzinnych.

Co więc należy robić? Przede wszystkim tworzyć silne, wspierające się organizacje. W Polsce działa wprawdzie IFR, FFR, IBR ale ich oddziaływanie jest, jak widać, dość ograniczone, gdyż dziennikarze zgodnie twierdzą, że nie ma lobby firm rodzinnych, struktur, organizacji, projektów, działań. Krótko mówiąc, zdaniem badanych, firmy rodzinne nie mają jeszcze swojego Lewiatana czy BCC. Organizowanie co rok, z coraz większym rozmachem, ogólnopolskiego spotkania u-Rodziny nie wystarcza – ważne jest uruchomienie inicjatyw w regionach i zainteresowanie nimi mediów.

Badani zwracali również uwagę, że w firmach rodzinnych brak jest „medialnej kultury”. Jak mówi jeden z respondentów „jak już uda mi się znaleźć jakąś nieograną twarz i przyjadę do takiego gościa, żeby powiedział coś o swojej firmie to on się kryguje i przekonuje, że u niego nic ciekawego nie ma i podpowiada jakiś większy zakład w okolicy”. Duże firmy dbają o relacje z mediami, inwestują w działania promocyjne, chcą się pokazywać – małe nie mają na to funduszy, a jak już dziennikarz zgłasza się sam, to nie chcą z nim rozmawiać, bo boją się, że zostaną tendencyjnie opisane i nie będą miały jak się bronić.

Ciekawym pomysłem, zgłoszonym przez jednego z badanych, jest powołanie sieci regionalnych konsultantów medialnych, którzy pełniliby rolę pośredników między mediami a małymi firmami rodzinnymi. Dziennikarzom łatwiej byłoby dowiadywać się o ciekawych tematach, a małym firmom, nieobeznanym z mediami, pośrednik taki dawałby poczucie bezpieczeństwa, podpowiadał jak się zaprezentować, informował z kim warto rozmawiać, pomagał obronić się przed nadużyciami mediów.

Firmy Rodzinne na Kongresie Kobiet, maj 2014Firmy Rodzinne na Kongresie Kobiet, maj 2014

Resumując: najważniejsza jest obecnie samoorganizacja środowiska firm rodzinnych – stworzenie swojej reprezentacji, nagród, tytułów, rankingów, wydawnictw, sieci doradców medialnych. Ważne jest aby powstała zaprzyjaźniona grupa dziennikarzy, zainteresowanych tematem, zapraszanych na organizowane przez rodzinnych wydarzenia – wówczas jest szansa na zaistnienie w mediach. Warto wzorować się na działalności reprezentacji biznesowych dużych firm. I co bardzo ważne – firmy rodzinne muszą nauczyć się promować siebie i swoją rodzinność! Aby przekonać media, że FIRMA RODZINNA TO MARKA trzeba być samemu o tym przekonanym i wyzbyć się nadmiernej skromności. Nie warto umniejszać swoich osiągnięć – trzeba się zacząć nimi chwalić!

Zapoczątkowana w ramach projektu kampania społeczna Firma rodzinna to marka może pomóc – ale wypromowanie marki nie uda się bez wsparcia i zaangażowania samych zainteresowanych. Ważne są przykłady z życia, informacje o wydarzeniach, spotkaniach, refleksje, spostrzeżenia – to wszystko, co przekona dziennikarzy, że firmy rodzinne to JEST temat dla mediów. 

 

Małgorzata Mączyńska
koordynator Projektu Firmy Rodzinne, główny specjalista w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości