Firma rodzinna. Opowieści polskich przedsiębiorców

Drugi tom historii firm rodzinnych opowiadanych przez beneficjentów projektów FR1 i FR2. Premiera książki miała miejsce 9 grudnia 2015 roku podczas konferencji PARP, podsumowującej projekt Firmy Rodzinne 2.

Paneliści konferencji

9 grudnia br. odbyła się konferencja zamykająca projekt „Firmy rodzinne 2”. Otwierający konferencję, Bożena Lublińska-Kasprzak, prezes PARP, i prof. Andrzej J. Blikle, prezes IFR, podkreślili, że wielkim osiągnięciem obu projektów było zbudowanie środowiska firm rodzinnych – sieci wzajemnie wspierających się i współpracujących ze sobą firm.

Tworzymy przyszłość firmy rodzinnej

uczestnicy spotkania w firmie Osadkowski

Firma rodzinna, która wspiera cała Polskę w branży rolniczej. Ogromny skok rozwoju w ciągu niecałych 25 lat działalności. Warto przyjechać i poczuć klimat spokoju i radości w kontakcie z naturą jednocześnie widząc ciągłe dążenie do rozwoju i współpracy.

 

Trochę historii

Beata i Władysław OsadkowscyBeata i Władysław Osadkowscy 

Beata i Władysław Osadkowscy spotkali się na studiach, na Akademii Rolniczej w Poznaniu. On zachwycił się jej grą na pianinie i postanowił, że będzie jego żoną. Tak też się stało. Pobrali się jeszcze na studiach. Wcale nie myśleli jednak o zakładaniu rodzinnej firmy. Beata uczyła w technikum rolniczym, a Władysław, jak sam przyznał, nigdy nie czuł żyłki sprzedażowej.

Życie napisało jednak inny scenariusz – dzisiaj rodzina Osadkowskich jest właścicielem największej firmy rolniczej w Polsce. Dostarczają nasiona, chemię i maszyny do większości gospodarstw rolnych. Wszyscy mieliśmy szansę poczuć, jak fantastyczną są rodziną i jak wielką wartością jest dla nich drugi człowiek.

 

 

Sukcesor nie zawsze jest jeden

Państwo Osadkowscy mają dwóch synów i córkę. Wszyscy pracują w rodzinnej firmie i zajmują w niej istotne funkcje, związane ze zdobytym wykształceniem i zainteresowaniami. Piotr jest dyrektorem działu IT, Katarzyna dyrektorem HR, a Wojciech dyrektorem marketingu. Zapytani o to jak zostali wciągnięci do firmy, podkreślali jednogłośnie, że rodzice nigdy na nich nie naciskali. Chociaż, jak przyznała Katarzyna, gdy wyjechała na studia do Warszawy, nosiła się z zamiarem, by zostać tam na stałe. Wtedy pierwszy raz rodzice zachęcali ją, by wróciła w okolice Wrocławia. Dzisiaj jednak nie żałuje, bo spełnia się zawodowo, a jej współpraca z braćmi układa się bardzo dobrze.

To właśnie zgodność rodzeństwa Osadkowskich i ich dojrzałość zwróciły szczególną uwagę uczestników spotkania. Wyczuwalny szacunek i przywiązanie do rodziny wywoływały pozytywne zaskoczenie. Nic więc dziwnego, że wszyscy byliśmy ciekawi jak wyobrażają sobie zarządzanie firmą, gdy całkowicie przejmą ją od rodziców. Czy wyznaczyli w swoim gronie przyszłego sukcesora? Okazuje się, że nie do końca. Bo chociaż zgodnie przyznali, że na statku potrzebny jest jeden kapitan, to jeszcze nie zdecydowali, które z nich najlepiej nadaje się do tej roli.

Jestem jednak przekonana, że ten wybór nie spowoduje pogorszenia ich wzajemnych relacji.

 

Na szacunek trzeba zapracować

Jednym z ważniejszych problemów, które pojawiają się w sytuacji wprowadzania dzieci do firmy jest nawiązanie przez nich dobrych relacji z innymi pracownikami. To trudne i żmudne zadanie. Na szacunek trzeba zasłużyć, autorytet buduje się latami. Jak ten proces wyglądał w firmie Osadkowscy? Jak podkreślali założyciele, najważniejsze, by głośno i wyraźnie komunikować, że planowana jest sukcesja. Nie jest natomiast konieczne przeprowadzanie dzieci przez wszystkie działy, budowanie ich pozycji od najniższego stanowiska, choć tak najczęściej dzieje się w firmach rodzinnych.

Zapytani o to jak zachęcili dzieci, by związały swoją przyszłość z firmą rodzinną, Barbara i Władysław przyznali, że nie robili nic. Nie naciskali, nie namawiali, chociaż liczyli na to, że dorobek ich życia nie przejdzie w obce ręce. Na tym polu odnieśli sukces. Może zatem warto skorzystać z ich pomysłu?

uczestnicy spotkania w firmie Osadkowscy

Spotkanie mentoringowe w firmie Osadkowscy spotkało się z dużym zainteresowaniem. Wrażenia po spotkaniu pokazały natomiast, że spełniło oczekiwania. Dowodzą tego wypowiedzi, które zebrałam po spotkaniu:

Bardzo pozytywne wrażenia. Nie pozostaje nic innego, jak jeździć na kolejne spotkania. Dużo się można na nich nauczyć o organizacji firmy, o rozwoju firmy. Powiem więcej, w perspektywie 2-3 lat planuje zaprosić rodzinnych do własnej firmy i będzie mi bardzo przyjemnie, jeżeli takie zaproszenie zostanie przyjęte. (Edmund Zygmański, Iglo Zawiercie)

W sukcesorach zauważyłem niezwykłą współpracę i porozumienie. Na pewno jest to związane z wychowaniem od najmłodszych lat w duchu rodzinnej firmy. Przy tej wielkości przedsiębiorstwa szczegóły i wyjątkowe zgranie zespołu oraz, przygotowanie współpracy to bardzo ciężka i trudna praca (Zbigniew Dziubiński, ABC Czepczyński)

Jestem u Państwa Osadkowskich drugi raz na tego typu spotkaniu. Jestem zauroczona nimi, jako ludźmi, jako rodziną. Dlatego nawiązaliśmy współpracę. Prowadzimy hotele dość blisko siebie, ale nie jesteśmy konkurencją –  wręcz przeciwnie, jesteśmy rodzinni, chcemy realizować wspólne projekty, mieć wspólnych gości. Mam nadzieję, że nam się uda. (Sylwia Pagacz, Jelenia Struga Medical Spa)

To spotkanie dało mi odpowiedź na kilka pytań, które mnie nurtowały. Widać, że firma bardzo mocno stawia na relacje i na ludzi, to mnie bardzo porusza. Czego się nauczyłem? Że można bardzo wiele, trzeba tylko chcieć. (Jerzy Górak, Górak Holistic Training)

Jestem u Państwa Osadkowskich drugi raz. Ciągle jestem pod wrażeniem dojrzałości ich dzieci. To są osoby w wieku mojego syna. Zdecydowanie zgadzam się z tym, co dzisiaj powiedzieli, że dzieci powinny najpierw popracować poza firmą rodzinna, żeby zdobyć doświadczenie. U nas nie udało się tego zrobić. Uważam, że rodzina Osadkowskich to pewnego rodzaju wzór, wzór wychowania, wprowadzania do firmy. (Wojciech Brzeziński, Interhurt)

Jestem po raz pierwszy na takim spotkaniu, zachęcona przez męża. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Szczególnie zgodnością tych ludzi. Państwo Osadkowscy znaleźli bardzo dobry sposób na wprowadzenie dzieci do firmy – od dziecka w jakiś sposób je angażowali, na przykład poprzez rozmowy o firmie. To owocuje teraz tak dobrą współpraca między nimi. Dzięki temu, że podzielili się z nami swoim doświadczeniem, będziemy mogli z niego skorzystać i nie wywarzać otwartych drzwi. (Barbara Kunke, Kunke Poligrafia)

Jestem bardzo zaskoczony drogą, którą Państwo Osadkowscy wybrali dla swoich dzieci, drogą sukcesji dość niestereotypową. Jest to dla mnie nowe doświadczenie, zmuszające do refleksji. Patrząc na takie przedsięwzięcia, chylę czoła przed umiejętnością prowadzenia biznesu – to fajne, że możemy się z takimi ludźmi spotkać, czerpać korzyści z ich wiedzy. Dla mnie to jest kolejne doświadczenie, które mi pomoże. (Krzysztof Lubowicz, Quality Sysytem)  

 

tekst i zdjęcia: Małgorzata Stromczyńska