Firma rodzinna. Opowieści polskich przedsiębiorców

Drugi tom historii firm rodzinnych opowiadanych przez beneficjentów projektów FR1 i FR2. Premiera książki miała miejsce 9 grudnia 2015 roku podczas konferencji PARP, podsumowującej projekt Firmy Rodzinne 2.

Paneliści konferencji

9 grudnia br. odbyła się konferencja zamykająca projekt „Firmy rodzinne 2”. Otwierający konferencję, Bożena Lublińska-Kasprzak, prezes PARP, i prof. Andrzej J. Blikle, prezes IFR, podkreślili, że wielkim osiągnięciem obu projektów było zbudowanie środowiska firm rodzinnych – sieci wzajemnie wspierających się i współpracujących ze sobą firm.

Powrót Wokulskiego

Ostatnie spotkanie mentoringowe projektu Firmy Rodzinne 2 odbyło się w miejscu szczególnym – w niedawno odzyskanym przez rodzinę właścicieli Domu Towarowym Bracia Jabłkowscy. Mimo że firma Bracia Jabłkowscy nie działała przez wiele lat – w 1951 została doprowadzona do upadłości przez ówczesną władzę – cały czas była obecna w świadomości warszawiaków. W budynku mieściły się kolejno Centralny Dom Dziecka, Dom Obuwia, Dom Handlowy Arka i wreszcie księgarnia Traffic – ale i tak było wiadomo, że jest to dom Braci Jabłkowskich.

Janka Jabłkowskiego, obecnego współwłaściciela firmy, poznałam pod koniec lat siedemdziesiątych w studenckim klubie przewodnickim. Przez długi czas nie kojarzyłam, że to z TYCH Jabłkowskich, tych od domu towarowego, gdzie jako dziecko często przychodziłam z mamą po zakupy. Pamiętam paradną klatkę schodową, wielkie schody, witraże i galerie. Minęło prawie 40 lat i razem z uczestnikami projektu „Firmy rodzinne 2” wchodzę po tych samych schodach, witana przez potomków założycieli – Janka Jabłkowskiego i jego córki, Magdę i Martę. Tylko 40 lat czy aż 40 lat? Tylko, jeśli wziąć pod uwagę skalę przemian, jakie się dokonały w tym czasie w Polsce i aż, gdyż walka o odzyskanie rodzinnego dziedzictwa, gdy pojawiła się taka możliwość po przemianach ’89 roku, zajęła rodzinie Jabłkowskich aż 24 lata!

Jan Jabłkowski
„Najważniejsze jest trwanie” – tak 130-letnią historię firmy podsumował Jan Jabłkowski, współwłaściciel firmy

Janek zwykł mawiać, że historia firmy to nie marsz od sukcesu do sukcesu, ale mozolne podnoszenie się po potknięciach i porażkach. Dla mnie jednak to, co w ciągu ostatnich lat osiągnęła rodzina Jabłkowskich to niezwykły wręcz sukces. Odzyskany teren przy Chmielnej 19, na którym powstał nowy dom Braci Jabłkowskich, odzyskana i wyremontowana kamienica przy ulicy Chmielnej 21, no i wreszcie ostatecznie odzyskany budynek przy Brackiej 25, gdzie przed wojną mieścił się pierwszy w Polsce dom towarowy, często zwany polskim Harrodsem. Mam wrażenie, że jesteśmy świadkami dziejowej sprawiedliwości, przywracania Warszawie jednego z bardziej zasłużonych rodów.

O tym wszystkim myślę, jadąc na trzecie piętro, gdzie ma się rozpocząć spotkanie. Teraz piętro to zostało oddane do użytku Rzemieślnikom i Marzycielom, czyli ludziom, którzy chcą zmieniać Warszawę na lepsze. To taki wkład rodziny Jabłkowskich w rozwój społeczeństwa obywatelskiego. Tu marzyciele mogą się spotykać, dyskutować, wymyślać co i jak należy zmienić, żeby nasze bliższe i dalsze otoczenie było bardziej przyjazne.

O historii rodziny i firmy chciałoby się powiedzieć wiele. O protoplaście rodu, Józefie Jabłkowskim, który w XIX wieku prowadził tak dobrze zorganizowane gospodarstwo, że Józef Ignacy Kraszewski stwierdził, że to aż… niepolskie, cudzoziemskie, bo „brak w nim słowiańskiego nieładu i nieopatrzności”. Mimo swej rzetelności i szczęścia w interesach Józef, przez chciwość spadkobierców jednego ze wspólników, zbankrutował i zdecydował się zacząć nowe życie w Warszawie. Wierząc w siłę więzów rodzinnych, założył związek rodowy Spójnia, który, zgodnie ze statutem, miał z wpłat wszystkich członków rodziny gromadzić kapitał przeznaczony na pomoc tym, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji, i udzielanie pożyczek i dotacji. Dzięki wsparciu finansowemu Spójni jedna z córek Józefa, Aniela, w 1884 roku założyła mały sklepik z galanterią przy ulicy Widok 6, który stał się początkiem handlowego imperium.

Warto byłoby napisać o pomysłach, które teraz w handlu są standardem, ale 100 lat temu były niezwykle nowatorskie, jak stosowanie reklam świetlnych, rozsyłanie katalogów do tzw. klientów prowincjonalnych i wprowadzenie sprzedaży wysyłkowej, organizowanie pokazów mody i innych wydarzeń promocyjnych, jak na przykład „białego tygodnia”, gdy w środku zimy cały sklep był zamieniany w ogród z kwitnącymi drzewami, a w oferowanych do sprzedaży kolekcjach dominowała biel. Można pozazdrościć pracownikom pracodawcy – inwestującego w ich rozwój, umożliwiającego szkolenia, naukę, dbającego o czas wolny, sport. Można się wzruszyć, czytając wspomnienia pracowników – na przykład młodego chłopaka, półsieroty, któremu firma finansowała naukę w gimnazjum, opłacała obiady, wysyłała na obozy sportowe za symboliczną złotówkę. Albo pracownika filii w Wilnie, który stracił pracę po wkroczeniu Niemców i nie zdołał wrócić do Warszawy, gdzie była jego matka. Pozbawionej środków do życia kobiecie firma przez całą okupację wypłacała wynagrodzenie, co pozwoliło jej przeżyć.

W 1951 roku firma została doprowadzona do upadku, przeprowadzono grabież jej majątku, ówczesnego właściciela, Feliksa Jabłkowskiego, aresztowano. Na szczęście został zwolniony – władza zadowoliła się zniszczeniem firmy. Wypuszczając Feliksa Jabłkowskiego z celi, klawisz zawołał: „Wokulski wychodzi!”. Tak więc Wokulski wyszedł, ale pozostał w pamięci pracowników i warszawiaków. Teraz, po 65 latach, potomkowie Wokulskiego wracają ….

Żeby dowiedzieć się więcej o historii firmy warto sięgnąć po lekturę „Domu Towarowego Bracia Jabłkowscy. Romans ekonomiczny” autorstwa Feliksa Jabłkowskiego czy „Sześciu pięter luksusu” Cezarego Łazarkiewicza. A jeśli brak nam czasu – zajrzeć przynajmniej do wyboru tekstów „Dom towarowy Bracia Jabłkowscy. Warszawski od pokoleń”.

Tu powstanie kawiarnia ...
Tu powstaje kawiarnia ...

 

... z której roztaczać się będzie taki oto widok!
... z której roztaczać się będzie taki oto widok!

Zwiedzamy budynek przy Brackiej 25. Właściciele snują wizje – budynek zostanie połączony z podwórkiem sąsiedniej kamienicy, żeby wejście do sklepu było nie tylko od Brackiej, ale też od bardziej ruchliwej Chmielnej; zrobiony będzie remont, do wnętrza wpuszczone zostanie więcej światła; na dachu kamienicy będzie kawiarnia z widokiem na dachy okolicznych kamienic… Pracy mnóstwo, wyzwań, którym przyjdzie sprostać właścicielom, pewnie jeszcze więcej, ale wierzę, że będzie to już marsz od sukcesu do sukcesu!

Cieszę się bardzo, że dzięki Jabłkowskim odradza się piękny kawałek Warszawy. I nie muszę chyba dodawać, jak bardzo im kibicuję.

Na zakończenie spotkania gospodarze przygotowali niespodziankę – prawdziwą wisienkę na torcie – wykład p. Krzysztofa Najdera z firmy rodzinnej Stratosfera, obecnie przejętej przez Deloitte, na temat trendów przyszłości. Świat wokół nas się zmienia, ale nie zawsze te zmiany widzimy w szerszym kontekście. Inaczej mówiąc, widzimy drzewa, nie widzimy lasu. Jakie trendy będą dominowały w przyszłości? Czy zwycięży odpowiedzialne podejście do korzystania z dostępnych zasobów, świadomość, że świat jest wspólny i jesteśmy za niego odpowiedzialni, czy raczej będzie dominowała postawa „żyje się raz, po nas choćby potop”? Czy będziemy starali się być superludźmi, zawsze młodymi, zdrowymi i pięknymi, czy damy sobie prawo do starzenia się bez poczucia winy, do niedoskonałości? Czy raczej będziemy chcieli być, czy mieć? Czy praca będzie kieratem, czy „pracobawą”, gdzie trudno będzie określić, kiedy się bawimy, a kiedy pracujemy? Jaki będzie nasz stosunek do innych ludzi? Czy będziemy myśleć w kategorii „my”, czy raczej dzielić ludzi na „my i oni”?

Wykład p. Najdera był niezwykły, a dla mnie szczególnie ważny, bo dzięki niemu łatwiej będzie mi zrozumieć własne dziecko, które jest modelowym reprezentantem młodych ludzi, hołdujących trendom przyszłości, dokonujących wyborów, które nie zawsze rozumiem i pochwalam. Teraz będę w stanie spojrzeć na to w szerszej perspektywie, a i w wielu kwestiach przyznać dziecku rację…

Uczestnicy spotkania mentoringowego w DTBJ
Spotkanie zakończyło się pamiątkowym zdjęciem. W środku Jan Jabłkowski, obok Katarzyna Gierczak-Grupińska, organizatorka wszystkich spotkań mentoringowych.

Tekst: Małgorzata Mączyńska
Foto: Alicja Wejner