Firma rodzinna. Opowieści polskich przedsiębiorców

Drugi tom historii firm rodzinnych opowiadanych przez beneficjentów projektów FR1 i FR2. Premiera książki miała miejsce 9 grudnia 2015 roku podczas konferencji PARP, podsumowującej projekt Firmy Rodzinne 2.

Paneliści konferencji

9 grudnia br. odbyła się konferencja zamykająca projekt „Firmy rodzinne 2”. Otwierający konferencję, Bożena Lublińska-Kasprzak, prezes PARP, i prof. Andrzej J. Blikle, prezes IFR, podkreślili, że wielkim osiągnięciem obu projektów było zbudowanie środowiska firm rodzinnych – sieci wzajemnie wspierających się i współpracujących ze sobą firm.

Bez kreatywności nie ma innowacyjności

Małgorzata StromczyńskaMałgorzata Stromczyńska
Asystentka Koordynatora Sieci, zespół Projektu FR2

Druga część szkoleń dla przedsiębiorców w projekcie FR2, to warsztaty tematyczne oferowane przez partnera projektu Concordia Design. Koordynatorem merytorycznym FR2 ze strony Concordii jest Sylwia Hull-Wosiek, która specjalizuje się w uczeniu kreatywności. W styczniu Sylwia prowadziła warsztaty w Łodzi, a ja, korzystając z jej zaproszenia, dołączyłam do grupy uczestników.

Przed wyjazdem na warsztaty z zarządzania kreatywnością w firmie rodzinnej, postanowiłam zapoznać się z ich opisem na stronie projektu, by zorientować się z czym będę miała do czynienia. W rubryce co wyróżnia te warsztaty przeczytałam: praktyczność – pracujemy wyłącznie na przykładach, problemach przyniesionych przez uczestników. Pasja i zaangażowanie trenera. Przyznam szczerze, że do tej praktyczności byłam nastawiona dość sceptycznie, bo wielokrotnie brałam udział w warsztatach, które opierały się głównie na przekazywaniu teorii, która jak wiadomo niewiele wnosi do codziennego życia. Na szczęście tym razem się nie zawiodłam. Miałam okazję pracować z właścicielami i pracownikami firm rodzinnych, którzy poświęcili dwa dni swojego czasu, by nauczyć się jak lepiej prowadzić i rozwijać swój biznes.

Styczniowy warsztat tematyczny „Kreatywność w firmie rodzinnej”. Zespół podzielony na podgrupy debatuje nad kolejnym zadaniem
Styczniowy warsztat tematyczny „Kreatywność w firmie rodzinnej”. 
Zespół podzielony na podgrupy debatuje nad kolejnym zadaniem

 
Uczestnicy FR2 poznają trenerów i obszary warsztatów tematycznych
podczas drugiej konferencji. Wtedy to grup
y poddane są tajemniczej grywalizacji, a zwyciężają oczywiście ci najbardziej kreatywni

 

Wszystko zaczęło się dość niewinnie. Podzieleni na grupy, graliśmy w Dixita. Naszym zadaniem było tak opisać kartę – słowem, cytatem, tytułem filmu, by przynajmniej jeden z uczestników domyślił się o jaką kartę chodzi. Ale żeby nie było za łatwo, nie można było pozwolić, by wszyscy gracze domyślili się, o co nam chodzi. Zapytacie, gdzie w tym kreatywność? Możecie wierzyć lub nie, ale trzeba ją było z siebie wykrzesać, by mieć choć minimalne szanse na wygraną. Rozpoczęcie warsztatów od zabawy, pozwoliło wprowadzić przyjemną atmosferę i na pewno pozytywnie wpłynęło na cały zespół.

Pierwszym poważnym zadaniem było natomiast stworzenie definicji kreatywności. Okazało się, że każdy postrzega ją nieco inaczej. Wszystkie grupy wypracowały jednak kompromis w tej sprawie. Osobiście najbardziej utkwiło mi w głowie stwierdzenie, że kreatywność nie zawsze polega na wymyślaniu nowych idei czy tworzeniu zupełnie nowych produktów. Kreatywne działanie to przede wszystkim postrzeganie starych rzeczy w nowy sposób. A jak wiadomo, trudno wykraczać poza utarte schematy i wygodne przyzwyczajenia. Dlatego właśnie kreatywność jest dziś w cenie.

Do tej pory myślałam, że kreatywności nie można się nauczyć. Wydawało mi się, że albo człowiek się z nią rodzi, albo musi poradzić sobie w życiu bez niej. Ale zaledwie dwudniowe warsztaty pokazały mi jak bardzo się mylę. Najważniejsze jednak jest to, że uświadomili sobie to również właściciele i pracownicy firm rodzinnych. Poznając różne techniki kreatywne, już na warsztatach mogli wypracować ciekawe pomysły i rozwiązania. Przed nimi najtrudniejsze zadanie – zdobytą wiedzę muszą wykorzystać w praktyce.
 


Trenerka kreatywności, Sylwia Hull-Wosiek (z lewej), Concordia Design

 

Na szczęście mają z kogo brać przykład. Niektórym rodzinnym już udało się zmienić swoje dotychczasowe sposoby pracy i w rozwoju firmy postawić właśnie na kreatywność. Tak było w przypadku Aleksandra Pachole, który od kilkunastu lat wspólnie z żoną Małgorzatą prowadzi firmę Atest-Gaz. Jest to przedsiębiorstwo o charakterze inżynierskim, specjalizujące się w projektowaniu i produkcji czujników gazu. Dzięki warsztatom z zarządzania kreatywnością wprowadził wiele nowych rozwiązań w swojej firmie i chętnie podzielił się ze mną swoimi refleksjami.

Aleksander Pachole
Aleksander Pachole

Oto one:

„Odpowiednio efektywny i kreatywny dział rozwoju w naszym przypadku to warunek sine qua non istnienia. Od wielu lat jego właściwa organizacja i zarządzanie nim stanowi nasze oczko w głowie (choć znaleźlibyśmy więcej takich „oczek” gdyby dobrze poszukać). Po wielu różnych szkoleniach – w tym np. z metodyk zarządzania projektami Prince2 – trafiliśmy na projekt „Firmy rodzinne 2”, a w jego z kolei ramach – na zajęcia z kreatywności prowadzone przez Sylwię Hull-Wosiek. Jakie były najistotniejsze spostrzeżenia z tych warsztatów? Do tej pory do rozwiązywania naszych problemów – prac projektowych – używaliśmy w zasadzie tylko „matematycznie inżynierskich” metod czy też, jak by powiedziała Sylwia – „rozumowania dedukcyjnego”. To znaczy opisywaliśmy problem z naszego punktu widzenia i próbowaliśmy znaleźć rozwiązanie drogą dedukcji i analizy. Okazało się, że to nie jedyny sposób podejścia do problemu. Poza tym zawsze fascynował nas proces kreacji – jak to się dzieje, że przechodzimy od „specyfikacji wymagań” do konkretnych rozwiązań technicznych czy też organizacyjnych. Nadal tego nie wiemy, ale dotychczas z uporem maniaka staraliśmy się stosować opisane powyżej „rozumowanie dedukcyjne”. Po warsztatach staramy się wspierać inne techniki kreatywne. Uświadomiliśmy sobie fundamentalne znaczenie aspektów psychologicznych w pracach inżynierskich. A gdzie tam miejsce na psychologię, ktoś zapyta? Więc odpowiem. Przede wszystkim nastąpiła zmiana paradygmatu „my opisujemy problem” na paradygmat „pytamy klienta jaki jest jego problem”. Jak to robimy? Jedziemy do niego na spotkanie i rozmawiamy. Rozmowę uzupełniamy prowadzonymi już w naszej siedzibie technikami empatycznymi, pozwalającymi na przyjęcie optyki klienta – takimi jak „mapa kontekstów” czy też „Persona”. Dzięki udziałowi w warsztatach lepiej rozumiemy, że kreacja jest czasem bardzo trudna, no i nie ma wyjścia – trzeba trochę pocierpieć, zanim się coś wymyśli. Fazy projektowania, takie jak immersja, przetwarzanie, inkubacja, iluminacja oraz weryfikacja to naturalne fazy prac kreatywnych. Co prawda przetwarzanie jest zbyt mozolne, inkubacja zbyt kleszczowa, iluminacja zbyt spektakularna, a weryfikacja – zbyt frustrująca. Ale takie życie. Przed nami jeszcze mnóstwo pracy, ale zdaje się że będziemy się przy tym nieźle bawić”.

Tekst ukazał się Magazynie Firm Rodzinnych RELACJE nr 2(10)/2015 (do pobrania)